opinie

raz

Podoba ci się na Islandii, pytam koleżankę z pracy, która po pierwszym kwadransie zdążyła powiedzieć mi już o zaręczynach z chłopakiem, z którym chodzą trzy lata, o tym, że musi do ślubu schudnąć, chociaż w ogóle nie wie, kiedy ten ślub, bo chłopak pierścionek dał, a teraz nie ma tematu, schudnąć musi z dychę lekko, bo też lekko dychę przytyła, pokazała mi już zdjęcia jak wyglądała kiedyś oraz program w telefonie, który wyszczupla to i owo, zmienia kolor włosów, chwała bogu ten program jest, w życiu by się ludziom na oczy nie pokazała gdyby nie on. Islandia jak Islandia, odpowiada, drogo. Pytam gdzie była, skoro trzy lata jest pewnie widziała wyspę sto razy. A ona, że lubi do Kringlana pochodzić, bo tam fajne promocje mają, ostatnio torebkę za pięć tysięcy kupiła, a normalnie torebka z Prady za sto chodzi. Fajnie też mają w Perlanie, dobre jedzenie, można jednorazowo siedem tysięcy dać i jeść do woli, naleśników, ciast, ona z chłopakiem często właśnie sobie chodzą, bo mają tam naprawdę świetne jedzenie. Te naleśniki szczególnie, bo tam normalnie dają gotowany ryż z jakimiś głupimi warzywami i z szynką, to jest zapieczone pod serem i z takimi sosami czosnkowy, jogurtowy, jaki chcesz. I jest fajnie podane, na cały talerz taki naleśnik, idzie się najeść. Po ośmiogodzinnej zmianie z głową jak arbuz lecę do domu. Tak teraz będę latać tygodniami. Koleżanka ma serce ze złota oraz złote wstawki w czubie buta, wczorajszych lokach i na powiekach. I często przynosi do pracy kosmetyki, bo za misję obrała malować mi buzię na różne sposoby, by w końcu odnaleźć ten właściwy. Koleżanka jest ze mną szczera, uważa bowiem, że szczerość jest lepsza od kłamstwa. Ja na twoim miejscu gdybym miała takie włosy kupowałabym sobie różne peruki, powiedziała. Albo, proszę cię, po co ty te studia kończyłaś, jak i tak nie znasz wszystkich słów. Mówi raz, tak ugrzęzłam, że nie mogłam wygrząść, a ja baranieję. Latte robi panu. Mleko zagotowane, mleka za mało to nawala bitej śmietany, składa jakąś karteczkę na pół, w karteczce na kształt serca dziura, kakaowe serce i śmietany chmura. Z islandzkich dań najmocniej lubi nogę lamby. Potrafi usiąść i zjeść do telewizora. Ryb nie lubi, ohydnie je tu podają, zero panierki, surowa ryba. Buzia nie zamyka jej się nigdy, zna wiele języków, sama się nauczyła, you have very, very, really, really big fart, mówi do pana raz, który pan oznajmia, że ucieka z wyspy od tych sztormów, co dzień po dniu. Mówię jej, ale ci fajnie, masz pięć wolnych dni, będziesz zwiedzać coś? A ona, że a co tu do zwiedzania niby, daj spokój, do spa pójdzie na pewno, bo akurat zbliża się rocznica z chłopakiem, to oni wtedy zawsze do spa i na kolacje, w domu też porobi taką sałatkę z majonezem, że dużo, dużo, majonezu, ziemniaki, szynka, kapusta pekińska i jajko, zajebista sałatka, serio spróbuj sobie.

dwa

Siedem lat tu mieszkasz? I jak ci się podoba, pytam drugiej koleżanki w drugiej pracy. A daj spokój, Gośka, tu gówno, zimno, wieje, jakbym mogła, to bym wyjechała dzisiaj. To czemu nie wyjedziesz? Bo nie mogę, córka w domu, dla córki robię, na Litwie mało roboty, pieniądze małe, byłam w Niemczech trzy lata u koleżanki, w Niemczech super, ale praca się skończyła, mój facet tu się załapał w fabryce aluminium, to ja za nim. Do ryb poszłam, w rybach dobre pieniądze, ale fizycznie nie idzie wytrzymać. To po hotelach zaczęłam, na kuchniach. I tak siedzę siódmy rok. Facet dawno wyjechał, ja zostałam, córka przyjeżdża na wakacje, też sobie dorobi, ale resztę czasu sama jestem, tyle co z sobaką. Ja Islandii nie lubię. Za zimno. W zimie ciemno, dla kogo takie życie. Ale pieniądze dobre. Ja dla pieniędzy siedzę, żeby córka dobrze miała. Nigdzie nie byłam, nigdzie nie jeżdżę, nie mam samochodu, wynająć drogo, z kim pojadę? A mówisz, że ładnie tu? To fajnie, to oglądaj, Gośka, jakieś zdjęcia rób, to mi pokażesz, wy młodzi, to inaczej.

trzy

Kraj jak kraj. Ładny, nie ładny, nie wiem, raz byłem na północy, tak sobie, ale spoko, że oni tu nic nie znają, to i chętniej dają się zrobić w konia. Np. możesz ściągać rzeczy z Polski i sprzedawać im za dwa razy tyle, pyli się, normalnie buty, kurtki, co chcesz. Albo jechać do Vinbuda, nakupować browarów i na stronie dać, że dowieziesz do domu nawet w nocy. Mój ziomek ma firmę przewozową, pomaga w przeprowadzkach, mówi, że takie wałki robi na Islandczykach, że głowa mała. Bo oni głupi są, Polak by się tak nie dał. Taka laska też, pierogi robi, pączki, wszystko, i to sprzedaję Islandczykom, bo oni nie wiedzą jak się pierogi lepi, rozumiesz to? Ciemny kraj.

Tyle, moi mali. 30 stycznia wyjechałam z Islandii, popłakując w samolot. Zaleciałam w Irlandię Północną i zdawało mi się, nic mnie tu nie czeka zupełnie, żaden pewnie widok, to z okna, to na przyszłość. A na pierwszym zakręcie patrzę, stado baranów siedzi. I krajobraz jak z kolorowanki dla dzieci, którym dano tylko kredki w różnych odcieniach zieleni. A na drugim zakręcie drzewa po niebo, a jedno na drugim. A zakręty ciasne, zakrętów całe wstęgi. A w radio tylko, w Belfaście postrzelono dziś w oba kolana mężczyznę wychodzącego z restauracji; przecznicę dalej zmarł mężczyzna postrzelony w głowę, sprawca zbiegł. Do końca tygodnia deszcze i mżawy. Miłej zabawy.

111

Advertisements